HERBICYDY

 

DZIADKU NIE TRUJ WNUCZKA

 

W Polsce, podobnie jak w innych krajach byłego bloku wschodniego tzw. Pracownicze Ogródki Działkowe są bardzo powszechne. Z jednej strony są przysłowiową solą w oku rozmaitej maści deweloperów i ich grup nacisku, a z drugiej strony niemalże jedynym i dostarczycielami nieskażonej żywności. Tak się wydawało. Nie znam proporcji polskich, ale np. w Rosji POD dostarczają ok. 92% zdrowych ziemniaków, ok. 80% warzyw i owoców a nawet ok 55% mięsa.

Tak, tak to wcale nie kołchozy,

http://theintelhub.com/2012/11/15/grassroots-after-gmo-labeling-shot-down-citizens-start-labeling-themselves/

I wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie mały, ale jakże istotny szczegół. Na działkach olbrzymia większość użytkowników stosuje herbicydy do zwalczania chwastów w rodzaju ROUNDUP – RANDAP.

 

Randap jest to produkt wymyślony na potrzeby firmy Monsanto, głównego producenta żywność genetycznie zmodyfikowanej. Jak wiadomo, prawie cała kukurydza i soja znajdująca sie na polskich stołach, sprzedawana w hurtowniach jest od ok. 10 lat tylko i wyłącznie genetycznie zmodyfikowana. Polska kukurydza jako zdecydowanie lepsza i bezpieczniejsza jest sprzedawana np. do Szwecji.

Mało tego, od kilku lat kupujemy bezmyślnie wszelkie pasze za granicą, a są one wytwarzane na bazie genetycznie zmodyfikowanych roślin. Co ok. 3 tygodnie olbrzymie statki przywożą z Argentyny do portu np. w Gdańsku, pasze a kolejki samochodów z całej Polski rozwożą je po hurtowniach. Ta pasza ma jedną zaletę, jest rzekomo tańsza. Piszę rzekomo, ponieważ sprzedawcy tych pasz nie ponoszą konsekwencji skutków ubocznych zjadania tego czegoś.

Ostatnio ogłoszone wyniki badań francuskich, a poprzednio angielskich, czy hinduskich o szkodliwości spożywania genetycznie modyfikowanej żywności zostały w Polsce szybko wymazane i wyciszone. Po co straszyć ludzi. Tzw. rodzimi eksperci państwowych instytucji wolą tematu nie ruszać, chociaż bez żadnych zastrzeżeń biorą pensję i nagrody z podatków obywateli, których rzekomo mają chronić. Chyba, że inne źródła dochodów są wyraźnie korzystniejsze?

Ale co będziemy sobie zawracali głowy jakimiś tam instytucjami państwowymi kiedy jak podała to TV, zmiana ustawy na taką ktora byłaby dogdną dla koncernu zachodniego kosztuje tylko ok. 3 milionów dolarów, czy też euro. Jak wiadomo, posłowie ostatnio wyraźnie przyspieszyli z nowelizacjami ustaw, czy to nowelizacja ustawy o szczepieniach zwalniającą producentów szczepionek od wszystkiego, czy to o żywności zmodyfikowanej genetycznie. Oczywiście są to tylko dywagacje starszego pana, niczym nie poparte, z wyjątkiem faktów gazetowych znanych wielu czytelnikom.

Wracając do tematu głównego, herbicydów stosowanych na działkach. Jak wiadomo najczęstszym motywem pracy emerytów i rencistów na działkach jest zabezpiecznie zdrowej żywności dla wnuczków. I wszystko byłoby dobrze gdyby nie badania naukowe, które wykazały, że ten herbicyd tj. głównie GLIFOSAT, znany pod nazwą handlową w POlsce jako RANDAP, swobodnie przechodzi do krwi kobiet w ciąży. Badania wykryły go u 93 % kobiet w ciąży i w 80 % przypadków krwi pępowinowej.

Badania niemieckie wykazały niezbicie, że nawet ludzie którzy nic z rolnictwem nie mają wspólnego, są narażeni na toksyczne związki pochodzenia rolniczego. Innymi słowy, głoszone przez głównego producenta GMO firmę Monsanto oświadczenia, że ich produkty nie są szkodliwe jest co najmniej nadużyciem.

Jak stwierdzili niemieccy naukowcy, każda próbka moczu pobrana od mieszkańca Berlina jest skażona glifosatem w ilości ok. 2000 % powyżej dopuszczalnej normy zawartości tego herbicydu w wodzie. W organiźmie człowieka nie powinno go być wogóle. Norma jest “0”. Okazuje się, że to świństwo wchodzi do roślin i ludzie oraz zwierzęta zjadając rośliny wchłaniają herbicyd.

Wg tych niemieckich badań:

“ Glifosat wszedł do populacji ludzkiej w ciągu ostatnich 10 lat w związku ze zwiększeniem jego obecności w żywności, mięsie, mleku, warzywach i owocach oraz ziarnie. Glifosat znajdując się w genetycznie modyfikowanej soi wchodzi do łańcucha pokarmowego zwierząt i ludzi jako jeden z większych czynników ryzyka .“

Badania wykazały, że glifosat działa poprzez hamowanie enzymu zwanego syntazą EPSP, który jest niezbędny do wzrostu roślin. Powoduje wady wrodzone u żab i zarodków kurzych w stężeniach znacznie niższych aniżeli te stosowane w rolnictwie. Wady te to głównie deformacje czaszki, zahamowanie rozwoju mózgu, uszkodzenia rdzenia kręgowego.

Z niewiadomych bliżej nam powodów urzędnicy Unii Europejskiej ustalili dopuszczalne normy skażenia tym herbicydem na poziomie 20 mg/kg. Badania natomiast wykazały w roślinach i produktach paszowych stężenie ok. 17 mg/kg, czyli bliskie wartości granicznej. Zmiany u badanych zwierząt występowały przy stężeniach 10 razy mniejszych tj. ok. 2 mg/kg. Badania wykonane w 2009 roku wykazały, że nawet rozcieńczenie Randapu 100 000 razy powodowały śmierć ludzkich komórek w ciągu 24 godzin.

Randap w przewodzie pokarmowym niszczy naturalną florę bakteryjną. Jakie są konsekwencje takiego trucia?

Stwierdzono, że RANDAP może powodować zaburzenia hormonalne, uszkodzenia DNA, zaburzenia rozwojowe płodów. Jest neurotoksyczny, może powodować raka.

Monsanto tylko w ciągu 3 kwartałów zarobił na czysto blisko jeden miliard dolarów.

I powstaje pytanie. O szkodliwości tego preparatu jest głośno na świecie. Jego szkodliwość wykazują badania francuskie, niemieckie, szwedzkie, angielskie, hinduskie itd. Tylko polscy eksperci i urzędnicy cichutko, cichutko, przeczekać nic się nie dzieje.

Wciąż stara maksima Gogola: “tisze jedziesz dalsze budiesz” ma ogromne znaczenie w tej turańsko – bizantyjskiej gromadzie.

Tylko dlaczego społeczeństwo ma finansować i utrzymywać takich ekspertów?

Przecież chłopcy z ABW, CBA i pokrewnych służb także muszą jeść i ich dzieci muszą jeść…..

dr Jerzy Jaśkowski

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 
SFMRM

Dodatkowe informacje