Czy Polska to jeszcze Polska? - cd

Dr J.Jaśkowski

Po 1989 roku wielu sądziło, że teraz to już odzyskaliśmy niepodległość, po 55 latach komunistycznej niewoli. Teraz to się wszystko zmieni. Niestety z każdym rokiem coraz mniej faktów potwierdzało ten wniosek.

O swobodzie, niepodległości,  państwa świadczy ilość jego urzędników. Czym więcej urzędników w danym kraju tym bardziej jest on uzależniony od innych czynników. Jest to jedna z cech cywilizacji bizantyjskiej.

W Polsce liczba urzędników, a więc ludzi spełniających polecenia idące z góry i nie posiadających własnego zdania zaczęła wzrastać po rozbiorach. Przykładowo:   w I rzeczypospolitej wojewoda miał kilkunastu pachołków i skrybów. Dzisiaj urząd wojewódzki to ok. 1000 urzędników, a do tego dochodzi jeszcze ok. 1000 urzędników urzędu marszałkowskiego [lub ponad 1000].  A więc mamy ponad 2000 darmozjadów, którzy nic nie wytwarzają i żadnego dochodu narodowi nie przysparzają . Działają wg prawa Parkinsona, tworząc sobie sztuczne zajęcia.

Jeszcze w stanie wojennym[okupacja komunistyczna] mieliśmy ok 40 000 urzędników, a po wejściu do Unii zwanej Europejska już ponad 300 000,  musiano dokonać nowego podziału Kraju i rozdzielić stanowiska.
Innym dowodem na to, że nie jesteśmy państwem niepodległym jest armia. Armia w Polsce powstała w 1944roku na bazie dywizji gwardii sowieckiej [batalion GRU - Infmoracji Wojskowej w każdej dywizji]. Armia to była wielokrotnie wykorzystywana do tłumienia zamieszek “robotniczych” - społecznych, a to w 1956r. a to w 1970 a to w 1980, a nawet dokonała puczu wojskowego przejmując władzę w 1981r. Nie odbywało się to bez problemów, a  o których z dziwnych powodów nie wolno mówić, np. o sądach wojskowych nad żołnierzami , którzy nie chcieli strzelać do rodaków.
[Wyroki śmierci za “odmowę” ataku na Czechosłowację. podobno takie same były za grudzień 1970 i 1980 Stan Wojenny a tak na marginesie wbrew wszelkim dywagacjom o ~Solidarności wprowadzono go chcąc odwrócić uwagę Świata od aneksji Afganistanu przez Sowiety. Nazywa się to ruchem skorpiona i jest często stosowane przez wywiady]]

Od chwili powstania tzw III RP trwa przekonywanie społeczeństwa do tworzenia armii zawodowej.  Ale ŻADEN z entuzjastów tworzenia takiego tworu jak armia zawodowa nie wyjaśnia jakim celom ma ona służyć. Poza tym armie zawodowych najemników już w historii nowożytnej były i zawsze służyły temu kto płacił np. Kazimierz Jagiellończyk przekupił Czechów w Malborku i zajął ten niezdobyty zamek.

Innymi słowy armie zawodowe - płatni najemnicy- pełnią rolę body gard -straży przybocznej,  grupy rządzących, ponieważ w dobie dzisiejszej tylko oni dysponują - drukują pieniądze na ich opłacenie.

Generalnie armia powinna służyć narodowi: po pierwsze do obrony granic.
Po drugie jest siłą którą w każdej chwili można użyć w przypadku klęski żywiołowej. Przykładem jest powódź w 1997 roku, kiedy to Czesi zmobilizowali dywizję urządzając manewry i ratując ludzi. Jak wiemy w Polsce dowódca batalionu saperów czekał dwa dni na rozkaz Warszawy zezwalający na udzielenie powodzianom pomocy. Okazło się zresztą, że posiadany sprzęt np. amfibie zupełnie nie radzą sobie z żywiołem. Spowodowało to znaczący wzrost ofiar powodzi.
Po trzecie: armia zawsze podnosiła poziom wyszkolenia politechnicznego i pozwalała zdobywać umiejętności przydatne w życiu.  Jak mówiono dopiero po wojsku chłopak stawał się mężczyznom.
Po czwarte armia pozwalała “ zagospodarować “ nadmiar siły roboczej w przypadku zwiększania się bezrobocia.

Oczywiście system szkolenia armii w zależności od celów jakie jest stawiają politycy jest różny.  Generalnie armie możemy podzielić na imperialistyczne, kolonialne oraz obronne.  Jak wiadomo, przynajmniej oficjalnie polska doktryna polityki zagranicznej nie zakłada planów inwazji na inne kraje. I tak w naszej armii obronnej powinny przeważać siły zdolne do odparcia  działań zaczepnych agresora i wyprzeć go z naszego terenu przy pomocy kontruderzeń. Szkolenie powinno więc iść w kierunku  tworzenia baz logistycznych , dużej ilości jak najwięcej  przeszkolonych obywateli  z poboru. Przykładami takich armii są szwedzka i  szwajcarska.

Niestety od 1990 roku dominuje u nas chęć wykorzystania polskiego mięsa armatniego do realizacji zaborczych celów różnych ośrodków decyzyjnych nie związanych z Polską.
Pierwszym posunięciem było wstąpienie do NATO, co spowodowało wzrost wydatków na armię mniej więcej 3 krotny. Nie należy zapominać, że NATO zmieniło swój profil i z układu obronnego pod naciskiem USA zmieniło się w układ imerialistyczny. Pierwszy tego dowodem było zaatakowanie Jugosławi i wymordowanie z powietrza ponad 500 000 ludzi.  Jak wiadomo, w Polsce prasa specjalnie tym terroryzmem państwowym się nie przejmowała. Potem przyszły inne akcje pod egidą NATO.

I tak pod płaszczykiem modernizacji armii tworzy się tzw grupy szybkiego reagowania podobnie jak rozwijał się model imperialny  armii USA. Wszyscy dziennikarze bezkrytycznie promują wydatki i cele powstawania takiej armii zaborczej zupełnie  nie korelując takiego modelu z oficjalnie prowadzoną polityką zagraniczną. W każdym bądź razie, od prawie 20 lat, nikt oficjalnie nie mówił, że Polska ma się stać agresorem i napadać na jakieś tam inne państwa.  Konkretnymi posunięciami realizacji takiego modelu zaborczego armii jest np. rozwój lotnictwa w oparciu o samoloty uderzeniowe i transportowe dalekiego zasięgu . Nikt nie wyjaśnił nigdy po co nam 40 letnie, muzealne z punktu widzenia techniki lotniczej, samoloty Herkules. Niby to jaki kraj na kuli ziemskiej chcemy zaatakować i w jaki celu?
Instynkt przeżycia prowadzi producentów broni do szukania klientów za wszelką cenę. Tak oto w lipcu 1996r. dowiedzieliśmy się, że akwizytorzy wielkich koncernów lotniczych czynili ogromne wysiłki, by sprzedać myśliwce trzem krajom Europy wschodniej - POLSCE , Węgrom i Rumuni, reprezentującym łącznie rynek o wartości 8 miliardów dolarów.  Trudno sobie wyobrazić w jaki sposób owe myśliwce zabezpieczyłyby kraje, które miałyby je kupić, przed ich  potężnym sąsiadem ze wschodu. W ostateczności może byłyby skuteczne w wojnie pomiędzy nimi samymi.
Z drugiej strony nie potrzeba wielkiej wyobraźni, by domyślić się, że część pieniędzy przeznaczonych na zamówienie znajdzie się w szwajcarskich bankach, na zastrzeżonych kontach paru pośredników i lokalnych polityków wysokiego szczebla.
Jedyna niepewność dotyczy procentu od całkowitej sumy, który zostanie skierowany w tę stronę.[George Charpak laureat Nagrody Nobla “Błędne ogniki” str 238
Tak więc raczej jest pewne dlaczego musieliśmy kupić ten złom zwany F-16, kiedy to państwom arabskim USA sprzedaje F 32, a Izrael dostaje F 35.
I proszę zauważyć, żaden dziennik, czy też inne specjalistyczne czasopismo nie porusza tego tematu.

Podobnie zaopatrywanie marynarki wojennej w statki desantowo - uderzeniowe, niszczyciele na takim jeziorku jakim jest Morze Bałtyckie jest po prostu niepoważne.  A tu jeszcze słyszymy, że PT panowie Komandorowie chcą sobie zafundować z naszych pieniędzy podatnika krążownik- lotniskowiec. My cywile  rozumie, że spacerowanie wzdłuż burty takiego krążownika, to co innego aniżeli wzdłuż burty ścigacza. Ale dlaczego zamiast np. na edukację wydawać mamy miliard czy też dwa na taką kupę złomu. Oczywiście nie ma ŻADNEJ wątpliwości, że telewizyjni wojskowi będą nas zapewniać jaki to super nowoczesny okręt dostali. [Po wydaniu jednego miliarda stu milionów definitywnie zrezygnowano z budowy tej łajby w tym roku]

Widać wyraźnie, że PT panowie oficerowie żadnych wniosków z drugiej Wojny Światowej nie wyciągnęli [ chyba, że już nie są polskimi oficerami]. Przecież każde dziecko wie, że cały wysiłek przedwojenny społeczeństwa na zakup np. łodzi podwodnych, które nie wystrzeliły w 1939 roku ani jednej torpedy był bez sensu. Podobnie zakupione niszczyciele broniły, za nasze pieniądze, Anglii, która nigdy nam z to nie zapłaciła. A stocznie włoskie i francuskie do dnia dzisiejszego nie oddały pieniędzy przekazanych na zakup nowych jednostek, które nigdy do Polski nie dotarły. I oczywiście nasza dyplomacja po 1990 roku nie zrobiła nic aby te pieniądze odzyskać. No ale dyplomacją kierował  Berel  Lewartow zwany Gieremkiem.

Do obrony przed nieprzyjacielem naszego skrawka Bałtyku wystarczyłoby kilka eskadr helikopterów morskich i ścigaczy oraz wyrzutni rakietowych, a nie wydawanie miliardów na amerykański złom, czego przykładem są ponad 40 letnie korwety Pułaski i Kościuszko, do których  w USA już nawet dokumentacji  technicznej nie posiadają i każą za każdą zepsutą część płacić jak za prototyp czyli 10 - 20 razy więcej.

Architekci  doktryny zaborczych, imperialistycznych,  starają się nas systematycznie przekonywać za pomocą mas mediów, że tworzenie armii zawodowej  do konieczność wynikająca z rozwoju nowych technologii, bardziej skomplikowanych itd.

Niestety nie jet to prawda. Już  śp płk Rajski twierdził, że Polskie siły zbrojne powinny opierać się na jak największej liczbie przeszkolonych obywateli w oparciu o kadrowe jednostki.  Innymi słowy oddziały czy to gwardii narodowej, czy też samoobrony powinny być podstawą tworzenia armii typu obronnego.

Jak widzimy zamiast tej koncepcji narzucono nam teorię tworzenia grup szybkiego reagowania która jest od 10 do 50  razy droższa dla podatnika. Innymi słowy naszym kosztem, jakieś inne ośrodki realizują swoje militarne cele np. mordując Afgańczyków. Nie zadano sobie nawet trudu , tak jak to robili sowieci,  wezwania pomocy przez rzekomych patriotów afgańskich. Jak wiadomo cała koncepcja amerykanów walki z terroryzmem legła w gruzach i dzisiaj już nawet w USA się śmieją z tego rzekomego ataku ibin Ladena na Nowy Jork.  Nie mówiąc , że szukanie broni masowej zagłady w Iraku, po dziesięcioleciu bezskutecznych działań utajniono dla społeczeństwa i prasa już nie wspomina o tej przyczynie agresji na Irak. Oczywiście twórcom tej dezinformacji jak np. Colinsowi Powelowi nic się nie stało.

Nie przeszkadza to  Obamie przerzucać dalszych oddziałów do Afganistanu. Nie ważne, że wszelkie prawa  międzynarodowe zostały złamane. Że prawo do samostanowienia narodów przestało istnieć. Wystarczyło, że lobby buszowskie z organizacji masońskiej Czaszki i Piszczele chciało sobie powojować.

Podobnie w Polsce, obojętnie jaki,  Rząd dalej popiera awanturę w krajach arabskich wysyłając wojsko. Nawet zmieniono przepisy prawa, w taki sposób,  aby żaden żołnierz nie mógł odmówić wyjazdu i walk z patryjotami w innym kraju,  jako typowy najemnik. I nic tu do rzeczy nie miała przynależność partyjna. Nagle w sprawie wysyłania najemników [ a więc  olbrzymich wydatków z naszych podatnika pieniędzy] wszystkie partie grzmią jednym głosem, a spierają się o samolot? Czy to nie dziwne.

Tworząc wojsko typu zawodowego musimy w szkoleniu uwzględnić ewentualne opory psychiczne człowieka do mordownia. Innymi słowy musimy tworzyć zawodowych morderców, takich, którzy na rozkaz mogą nawet własne dzieci mordować. I taką armię już amerykanie stworzyli. Przeszła ona chrzest bojowy w czasie operacji Pustynna Burza w 1991roku atakując Irak. Jak podała to Wysoka Komisarz ONZ ds Dzieci  w czasie tej 100 godzinnej wojny zamordowano ponad 200 000 dzieci, nie licząc dorosłych[ pokazywał to program tv Planete]  Zresztą o zasadach działania armii amerykańskiej najlepiej można się przekonać oglądająć film oparty na autentycznych wydarzeniach i filmowany przez amerykanów pt. “Helikopter w Ogniu”. Nie dosyć, że amerykanie kolaborowali z handlarzami narkotyków i broni, to w dodatku umieścili swoje prywatne siły w obcym kraju i bez żadnych skrupułów strzelali do obywateli tego kraju broniących swego terenu.  Oczywiście złymi i bandytami byli murzyni.

Należy także pamiętać, że wyszkoleni najemnicy nigdy nie będą bronić społeczeństwa, a z kolei społeczeństwo pozbawione podstawowej wiedzy o współczesnym sprzęcie wojskowym, będzie gromadą pastuchów wydanych na łaskę najemników tak jak to się dzieje obecnie w Afryce.
Czyli nie będzie miało możliwości przeciwstawić się rządzącym.

O tym, że coraz bardziej widoczne w kraju są objawy wyalienowania,  rzekomo z wolnych wyborów pochodzących władz państwa, świadczy najlepiej  chęć zakupu za dwa miliony złotych specjalnego samochodu pancernego dla Biura Ochrony Rządu [ www.wprost pl z 04.05.2009 godz. 7.08]. Kto niby chciałby zamordować jaśnie wielmożnych przywódców. Nie sądzę aby jakikolwiek Polak chciał sobie brudzić ręce takim występkiem. A więc wygląda na to, że przywódcy czują się w Polsce jak w kraju okupowanym. Może świadczyć o tym także fakt zamykania kwartałów ulic w czasie przejazdu bonzów, tak jak za czasów okupacji i przejazdu namiestników komunistycznych . I to wszystko w sytuacji kiedy budżet Polski wygląda co najmniej nieciekawie.

Zadłużenie zagraniczne Polski - czyli łączny dług firm, instytucji publicznych i osób prywatnych - osiągnęło już astronomiczny poziom 170 mld euro (ok. 600 mld zł), tj. 55 proc. naszego PKB. . Żyjemy coraz bardziej na kredyt, chociaż najczęściej wcale nie zdajemy sobie z tego sprawy. Obsługa tego zadłużenia pochłania prawie 35 proc. naszych dochodów z eksportu. Nasz bilans płatniczy musi sfinansować dywidendy, odsetki i zyski inwestorów zagranicznych w Polsce w wysokości ok. 60 mld zł rocznie, co stanowiło  5 proc. naszego PKB.PAP, 29 stycznia 2009, Nr 24 (3345).

Do tego należy dodać dług wewnętrzny i hipoteczny czyli dalsze ok 900 miliardów.  Innymi słowy nasz dochód narodowy jest przekroczony o jakieś 20 - 30 %, bowiem w chwili obecnej jest określony na 1250 miliardów. Tak więc zadłużenie kolejnych rządów spowodowało , że każdy z nas mając 100 złotych w kieszeni tak naprawdę ma już tylko ok 25 złotych. I jak widać Rząd nic nie robi.

Dodatkowe informacje